Szaleństwo z adrenaliną

Hej, ty! No, ty, ty! Ty, co kochasz adrenalinę, zabawę i czasem masz poczucie, że zrobienie czegoś szalonego, to najwłaściwsza rzecz pod słońcem


Czy znasz to uczucie, kiedy nagromadzona energia cię przytłacza? Cały dzień spędzasz na uprawianiu sportu i ciągle masz niewyładowane baterie? To teraz uważaj: coś dla ciebie!

Pokażę ci zaraz kilka miejsc w Tatralandii, które kipią adrenaliną. Nie, nie mówię o szukaniu w basenie czipa, który był za słabo umocowany do ręki. Ani o sprincie do wody, kiedy biegnę po piłkę, która wyleciała z basenu, a na zewnątrz jest -10°C. Dziś pokażę ci adrenalinę, która jest tylko dla znawców.

Zjeżdżalnia – ona nigdy nie oszukuje. Są różne rodzaje zjeżdżalni, różne sposoby zjeżdżania z nich, różne okoliczności, różne grupy ludzi. Nawet jeśli powiesz, że znasz to doskonale, nigdy to nie jest to samo. Raz zjeżdżasz na pontonie, kiedy indziej na macie, czasem z kumplem, kiedy indziej hamując, aby ukochana się nie bała, czasem na pełnym gazie, a następnym razem zmieniasz pozycję. Każdy zjazd jest inny i każdy kolejny lepszy niż poprzedni.


Najlepsza adrenalina to deska i serfowanie. Z pewnością to rzecz, która zawsze wzbudzała respekt. Deska ma w sobie element egzotyki i ryzyka. Prędkość fal jest zawrotna i jest w stanie zrobić naprawdę dziwne rzeczy, na przykład z luźniejszymi kąpielówkami. Największa adrenalina to właściwie pokonanie samego siebie i zrobienie pierwszego kroku, pierwszego kroku na deskę. To, co będzie się dziać potem, to tylko wspaniała zabawa. Fala robi ze mną, co chce, a ja tylko pozwalam się jej unosić (może czasem aż nazbyt J). Na szczęście w Tatralandii o tym pomyśleli i wszystko wokół fal jest mięciutkie i bezpieczne.

A że adrenalina nie jest dla dzieci? To nie całkiem tak. A czym są karuzele? Dziecięca adrenalina jak się patrzy. Nie, to nie są wodne karuzele, ale coś lepszego, to fantastyczne. Nawet na Hawajach dzieci nie serfują, a w Tatralnadii tak. Przecież to proste, wchodzę do strefy serfingowej, siadam w pompowanym pontonie i korzystam z szybkości wody. A wszystko jest bezpieczne i megazabawne. Kto wie, co o tym myślą 4-letni ludzie. W przyszłości się zapytam.

Jeszcze ci mało? Może zauważyłeś, że nad zewnętrznym basenem termalnym znajduje się ściana wspinaczkowa. Powiesz pewnie no i co z tego? Ścianka wspinaczkowa, co to za adrenalina! Spróbuj, a potem mów. Prawa ręka, lewa noga, zasada trzech punktów, mokre uchwyty, trochę logiki... cały basen patrzy i czeka. Nagle do góry i jedyna droga na dół to skoczyć. Wpadasz do gorącego basenu i z dumą mówisz: „Dałem radę!”

Niezależnie czy jesteś miłośnikiem spokojnego relaksu, czy adrenalinowych szaleństw – w Tatralandii znajdziesz jedno i drugie. Możesz być pewny, że wykorzystasz to w pełni.